Scenariusze przedstawien

autor: Dorota Dankowska

 

Scenariusz napisano z wykorzystaniem fragmentów tekstów J.Brzechwy i fragmentów słuchowiska radiowego Joanny Wilińskiej

Osoby: Zielony Kapturek, mama Kapturka, wilk, narrator, babcia Zielonego Kapturka

 

NARRATOR:  Snuj się snuj bajeczko!

                         A było tak: niedaleczko,

                         Mieszkała wdowa z córeczką.

                         Córeczka, chociaż mała

                         Swej matce pomagała:

                        Nosiła proso dla kurek,

                         A zwała się po prostu Czer...

                         Nie, Zielony Kapturek.

 

ZIELONY KAPTUREK (śpiewa)

                      Nie Mruczek, nie Burek,

Nie jeż, nie ptak –

Zielony Kapturek

To ja zwę się tak

Mam warkoczyk,

Modre oczy,

Buzię mam jak mak

Nie Mruczek, nie Burek

Nie jeż, nie ptak,

Zielony Kapturek

To ja zwę się tak.

 

NARRATOR: Pewnego razu mama woła Zielonego Kapturka.

 

MAMA: Zielony Kapturku, Zielony Kapturku, Zielony Kapturku... 

               Był gajowy u mnie z wieczora.

               Przyniósł wieści, że babcia jest chora.

               Trzeba jej szybko zanieść lekarstwa.

               Nie trać córeczko czasu,

               leć do babci, do lasu.

              A nie zbaczaj tylko z drogi,

              bo tam w borze wilk mieszka srogi.

              Miej na uwadze bajkę o Czerwonym Kapturku.

 

NARRATOR: Biegnie Zielony Kapturek przez las ( zwraca się do

                        dzieci drzew) Przez las mówię. ( Dzieci przebrane za 

                        drzewa podnoszą się i kołyszą gałęziami) Drzewa  szumią

                        łagodnie. Drzewa szumią. ...

                        Na drzewie jemiołuszka śpiewa i inne ptaki ( do drzew) 

                        Ptaki śpiewają

                        ...........

                       Wtem, kiedy śpiew ptaków zamilkł, zatrzeszczał w 

                       pobliżu krzak, a zza krzaka wychylił się wilk.

 

WILK: Witam cię mój prześliczny Czer...

            (Tfu, Kto wymyślił inne imię dla tej dziewczynki? )

             Zielony Kapturku.

             Nie bój się moich ząbków, ni moich pazurków.

            Oczernili mnie ludzie przed tobą,

             a ja jestem niewinna osobą.

             Ja mięsa po prostu nie trawię ( do widowni) cha, cha ... 

             Poprzestaję na jagodach i trawie.

 

ZIELONY KAPTUREK: Panie wilku, ja idę do babci. Babcia chora i czeka od rana.

 

WILK: A gdzie mieszka babunia kochana?

 

KAPTUREK: Za polaną przy siódmym pagórku...

 

WILK: No to spiesz się Czer, Zielony Kapturku.

( Kapturek odchodzi, wilk śpiewa)

                W las dam nurka

                i Kapturka sprytnie zmylę.

               W mą pułapkę złapię babkę

                już za chwilę.

                Gdy w brzuchu burczy,

                dostaję kurczy

                 i jem wszystko, że aż furczy ,

                taki ze mnie wilk.

NARRATOR: Wilk postał jeszcze z minutę

                        i popędził na przełaj skrótem.

                        Możecie sobie moi drodzy wyobrazić, co się wtedy stało!

                        Przerażenie zaciska wprost gardło.

                        Powiem krótko: wilk połknął staruszkę

                        tak jak wróbel połyka muszkę.

                       Ale to już znacie z innej bajki.

 

WIKL: Włożę czepek staruszki na głowę.

            O, jest, proszę, gotowe.

            Teraz hops, pod pierzynę do łóżka!

            O lusterko...

            Wykapana babunia staruszka....

 

NARRATOR: Zaszumiały drzewa żałośnie

                        Żałośnie mówię! ( do drzew)

                        Zatrzęsły się żołędzie, żołędzie!

                        Zaterkotał derkacz na sośnie.

                        Co to będzie Zielony Kapturku!

 

DZREWA: Co to będzie, Co to będzie.....

 

KAPTUREK: ( śpiewa) Pobiegnę na wzgórek.

                                       A las mi gra

                                       Zielony Kapturek

                                       To właśnie ja!

( Dziewczynka puka do drzwi domku babci)

 

WILK: Kto tam?

 

KAPTUREK: To ja, Zielony Kapturek,

                        borem lasem przybiegłam tu sama,

                        z lekarstwami przysyła mnie mama.

 

WILK: Wejdź kochanie.

 

KAPTUREK: Babciu , już pędzę , już lecę...

WILK: Chodź Czer.., Ziel, Czer..  ..Kapturku przywitaj się ze mną

 

KAPTUREK: Babciu taki dziwny masz głos...

                       Dlaczego mówisz przez nos?

 

WILK: Jesteś głupia ugryzła mnie osa. A zresztą nie wtrącaj się do mojego nosa!

 

KAPTUREK: Babciu , a dlaczego masz takie duże uszy?

 

WILK: Żeby cię lepiej słyszeć dziecino..

 

KAPTUREK: Babciu, dlaczego masz takie duże oczy?

 

WILK: Żeby cię lepiej widzieć, Zielony Kapturku!

 

KAPTUREK:  Ale, babciu, dlaczego masz takie duże uszy?

 

WILK: Żeby cię lepiej słyszeć wnusiu kochana...

 

KAPTUREK: Ależ, babciu, dlaczego masz takie wielkie oczy?

 

WILK: Już ci mówiłem, tfu, mówiłam Zielony Kapturku.

 

KAPTUREK: Babciu, ale dlaczego masz takie wielkie uszy?

 

WILK: Pytaj o zęby Zielony Kapturku!

 

KAPTUREK: Babciu, ale dlaczego masz takie duże oczy?

 

WILK: Zielony kapturku, pytaj o moje zęby...

KAPTUREK: Babciu, a dlaczego masz takie duże uszy?

 

WILK: Pytaj o moje zęby, pytaj o moje zęby, o zęby masz pytać, rozumiesz?

 

KAPTUREK: Dobrze... Babciu, dlaczego masz taaaakie duuuuże ....uszy?

 

WILK: (zatyka sobie uszy, wyskakuje z łóżka i ucieka wyjąc żałośnie do lasu. Za nim biegnie Zielony Kapturek i zadaje ciągle te same pytania...)

Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

 

KAPTUREK: Babciuuuu, dlaczego masz takie duże oczy....??????

                       Babciu, dlaczego masz takie duuuże uszy???????

                       Babciuuuuuu...........

 

NARRATOR: W ten oto sposób, Zielony Kapturek uniknął losu swej

                        siostry – Czerwonego Kapturka.

 

 

O biednym wilku